Chcecie to macie! Szczegółowy opis naszego dnia na farmie.

Może Ci się również spodoba

6 komentarzy

  1. MgrZootWera napisał(a):

    Jak tak czytam to przypominają mi się praktyki u polskiego gospodarza, chwila nieuwagi, nie podłączony pastuch I krowy hulaj dusza, piekła nie ma, miały frajde że małe ludziki za nimi biegają I machają rękoma 🙂 I mówie tu o holsztynach czyli krowach naprawde duzych 🙂 bo z tego co udalo mi sie zorientowac islandcy farmerzy mają swoją rodzimą rasę czyli krówki wysokie niczym ich koniki 🙂 kocham tą rzeczywistość I mam nadzieję że niedługo do niej dołączę 🙂 pozdrawiam 🙂

    • Grzesiek napisał(a):

      Prawdą jest, że im bardziej chcesz je zagonić, tym szybciej one uciekają 😀 Bjorn mówi że panika odcina im mózgi zupełnie i możesz robić co chcesz, a ich nie złapiesz 😀

  2. Cichy napisał(a):

    Hm, może gdybyście zaganiali je konno, byłoby łatwiej? ;-D

  3. K.J. napisał(a):

    Jedno sprostowanie Synu, zawsze mi mówiono że stajnia jest dla koni, a dla krów obora. Poza tym ok. Pozdrowienia

  4. Pani Dorcia napisał(a):

    A ja się zastanawiam, dlaczego te krowy zachowują się tak dziwnie, że aż ich się każdy boi (każdy z moich 20 znajomych). Wracając z pracy mijaliśmy ich pastwiska i zawsze szły „razem” z nami, obserwując każdy ruch. A gdy musieliśmy sobie skrócić drogę do pracy przez ich łąkę, to za nami goniły! I często obserwowały naszą pracę… Przerażające stworzenia 😉

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: